|
|
Blog > Komentarze do wpisu
(n)o pięknie...
Najpierw wypadałoby zastanowić się, czym właściwie jest piękno. Nietrudno o przykłady czy też symbole piękna, np. gdy mowa o urodzie ludzkiej można wyróznić dwie grupy: - klasyczne (Helena Trojańska, Adonis, Beatrycze i inne Laury); cechuje je uniwersalność wynikająca z niepodważalności (nikt nie zaprzeczy, że te postaci były piękne, bo już za późno, by sprawdzić...) Same przykłady nie przybliżają nas jednak do samej istoty piękna. Może warto zatem przyjrzeć się porównaniom? Mówi się np.: "piękna jak łania", Robert G. śpiewa: Trzeba nam pozastanawiać się nieco ogólniej. Piękno nie jest przecież tylko cechą ludzi. W słowniku jest napisane, że piękno to: "zespół cech wywołujących przyjemne wrażenie estetyczne; też: szczególna wartość moralna". No ok, tylko jakie cechy (zespół cech) są dla nas przyjemne estetycznie i/lub moralnie? Co jest piękne i dlaczego? Można przyjąć, że piękno nie może być postrzegane jako samoistna cecha jakiegoś obiektu. Innymi słowy: piękno jest względne! To, co podoba się jednemu, nie musi przypaść do gustu innemu. Awangardowy wiersz może być zarówno epokowym dziełem sztuki i słowami prawdziwej Duszy, jak i bezładnym mamrotaniem przewrażliwionego jąkały. Podobnie Teoria Względności (bez względu na jej zasługi) może być wcielonym pięknem i majestatem czasoprzestrzeni, równocześnie będąc zbitkiem grecko-rzymskich liter i arabskich cyferek, które podobają się tylko chorym psychicznie. Nie ma czegoś takiego jak "piękno obiektywne". Co więcej, o gustach się nie dysputuje:) Jak widać, na pytanie co jest piękne nie sposób odpowiedzieć. Zastanówmy się więc, dlaczego uważamy pewne osoby czy rzeczy za piękne. Można powołać się na ewolucję i dobór naturalny. Mianowicie jeśli ktoś jest w naszym mniemaniu piękny, to jego/jej geny powinny być w sam raz z punktu widzenia przetrwania gatunku. Można się z tym zgodzić, póki ograniczamy się do piękna ludzi. Co jednak zrobić z faktem, że za piękne uważamy również niektóre zwierzęta ("konie w galopieee") jak również zjawiska ("niebo nad nami"). Czy to możliwe, że poczucie estetyki faworyzowało ludzi nim obdarzonych w walce o byt? Jakoś wątpię, aby pomagało zdobyć pożywienie, przeżyć zimę czy uciec przed głodnym tygrysem szablozębnym... Osobiście, wiązałbym poczucie piękna z kreatywnością i źródłem motywacji. Coś, co jest dla nas piękne, kusi, pociąga (nie bez przyczyny słowo "atrakcyjne" pochodzi od słowa "attrahere" = "przyciągać") . Człowiek zauroczony pięknem dąży do jego poznania, do zgłębienia natury obiektu, który go nęci. W takim działaniu człowiek widzi sens, nieraz przezwycięża strach i cieszy się z tego, co robi. To z kolei bez wątpienia rozwija go i uczy, co z ewolucyjnego punktu widzenia jest dlań bardzo korzystne, a geny człowieka umiejącego dostrzec piękno przekazane zostają następnym pokoleniom. Na koniec chciałbym ustosunkować się do twierdzenia czy raczej zarzutu, z którym nieraz już się zetknąłem. Mówi się mianowicie, że "nauka zabija piękno natury" . Człowiek wrażliwy umie patrzeć na, dajmy na to, rozgwieżdżone niebo, z niemym zachwytem chłonąc niewypowiedziane piękno i tajemniczość błędnych ogników gwiazd i zimnej tarczy Księżyca. Nauka odziera to wszystko z tajemniczości, czyniąc z małych, lirycznie rozedrganych światełek "płonące kule gazowe oddalone o miliony mil" (Pumbaa), a z Księżyca kulisty kawałek skały "świecący światłem odbitym". Uważam, że nauka nie odziera Natury z piękna. Gwiazda, stając się nie błędnym ognikiem, a gigantyczną kulą gorącego gazu i plazmy nie staje się brzydka, ale jej piękno zyskuje dodatkowy wymiar, skłaniający zarówno do zadumy, czy wręcz kontemplacji, ale i do dalszych badań. Co więcej, bez nauki nie mielibyśmy szans dostrzec niewyobrażalnego bogactwa otaczającego Wszechświata. Bogactwa oraz, jakżeby inaczej, piękna. sobota, 09 lipca 2005, interfolium
|
a już taka moja osobista refleksja... wydaje mi się że ludzie stają się coraz mniej wrażliwi. nie chcąc się kłócić, ludzie coraz rzadziej rozmawiają o pięknie. wychodzą z teatru i zamiast porozmawiać o sztuce, wymienić poglądy... uciekają od nich i zaczynają gadać o pogodzie... to jest dla mnie pewna porażka. jasne, nie wszyscy, żeby potem nie było jakiś głosów buntu. ale... smutne to jest. przynajmniej dla mnie. a co do nauki? to WYDAJE MI się, że... nauka pozwala je wydobyć... dla mnie np. matematyka jest piękna... jej... nieskończoność, jej niesamowitość. ale oczywisćie trzeba wyjść poza dzielenie, mnożenie i dodawanie, o odejmowaniu już nie mówiąc... sięgnąć dalej... głębiej... mocniej... zaprzeć się i starać zrozumieć! mimo wszystko! a jak się już zrozumie to... to jest właśnie piękne!:) (żartowałem, chociaż jest piękne, ale.. mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi).
pozdrawiam serdecznie!
Mieszko